Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
Blog navigation

Najnowsze wpisy

Fotografia ślubna z Fujifilm GFX 100s – wywiad z Danielem Howorusem

226 Zobacz 74 Liked

Jak ocenia Pan po dłuższym czasie pracę z systemem GFX w fotografii ślubnej?

W sumie to minął już ponad rok, odkąd wymieniłem w komisie e-oko.pl mojego Canona na GFX 50S i GFX 50R. Ten czas zdecydowanie był bogaty w doświadczenia, liczne próby i błędy i czasem zaciśnięte zęby, ale wynikało to z nauki pracy na zupełnie nowym systemie, nowym urządzeniu. Po przyzwyczajeniu się pojawiła się u mnie ogromna radość i zadowolenie z prostego faktu – da się aparatem średnioformatowym, a konkretnie serią GFX od Fuji, fotografować śluby. Pomimo dość dużych początkowych wątpliwości, parę pierwszych zleceń jesienią 2020 roku dało mi już jasny obraz, że zmiana ta była jak najbardziej słuszna. W międzyczasie nastąpił u mnie przeskok wyżej na dwie sztuki GFX 100S, i o ile z GFX 50S i R było bardzo dobrze, to zmiana korpusów sprawiła, że fotografowanie ślubów stało się wręcz bajecznie satysfakcjonujące – nie tylko pod kątem pracy, ale także oglądania efektów końcowych w domu. Mówimy tu i o pięknym bokeh, ilości szczegółów i rozpiętości dynamiki tonalnej, potencjale do dalszej postprodukcji – tego nie znajdzie się nigdzie indziej, a w przypadku zleceń, jakimi się zajmuję, to wszystko broni się samo.



Czy Klienci rzeczywiście widzą różnicę w jakości pomiędzy pełną klatką a średnim formatem?

Tak, różnica jest jak najbardziej zauważalna, natomiast trzeba ją tylko umiejętnie pokazać. Klient najczęściej nie jest wykwalifikowanym fotografem, więc zdjęcia ocenia całościowo – albo się mu podoba, albo nie. Jakość zdjęć z GFX100S to główny atut tych aparatów, szczególnie w połączeniu z obiektywami GF. Ja podjąłem niewielki wysiłek, przygotowując przykładowe zdjęcia wykonane i aparatem pełnoklatkowym i średnim formatem Fuji. Nastawy są takie same – ogniskowa, czas, przysłona, ISO, balans bieli. Takie porównania pokazuję parom młodym podczas początkowych spotkań. Skutek? Najczęściej kończy się podpisaniem umowy.





Jakie są Pana zdaniem największe zalety GFX?

To, co najbardziej doceniam to oczywiście wspomniana wyżej jakość reprodukowanego obrazu, która stoi obecnie na najwyższym poziomie, ale nie mógłbym wspomnieć o stabilizacji w korpusie, a także niezawodności samego sprzętu – bo to kolejne rzeczy, które absolutnie doceniam w tych aparatach. Redukcja drgań to jedno z głównych oręży używanego przeze mnie GFX 100S, które pomaga mi realizować zlecenia. Pomaga nie w studiu czy plenerze, gdzie możemy wielokrotnie powtórzyć ujęcie, użyć statywu, skupić się na kadrze. Fotografia ślubna i weselna jest dynamiczna, dzieje się dużo akcji i trzeba się przemieszczać, bo na przykład „wjeżdża” tort, a miał być przecież później. Bo właśnie kątem oka widzisz, że dzieje się coś, co fajnie byłoby ująć – na przykład Pannę Młodą tańczącą na parkiecie. Osobiście uważam, że fotografia ślubna ma w sobie coś z fotografii reporterskiej – szczególnie pod kątem obserwowania i szybkiego reagowania. W takich momentach stabilizacja jest wręcz nieodzowna. Dzięki stabilizacji robisz zdjęcie i wiesz, że będzie dobrze. Właśnie wtedy przydaje się i działa, wręcz rewelacyjnie, co może być początkowo zaskoczeniem.


A niezawodność, o której Pan wspomniał?

Niezawodność aparatów Fujifilm GFX spokojnie można porównać do aparatów pełnoklatkowych. Oczywiście czasami się zawiesi, dosłownie czasami. Nie uważam jednak, że przy marginalnych 3 razach na kilkadziesiąt wykonanych ślubów, powinno to przekreślać GFX. Tego bałem się chyba najbardziej z racji na niepowtarzalność momentów, które towarzyszą wszystkim podczas ślubu. Tu nie ma miejsca na błędy i w mojej opinii Fujifilm GFX zapracował na miano aparatu niezawodnego.

Myślę, że warto jednak żebym wspomniał o zastosowaniu odpowiednich kart pamięci. Każdy producent rekomenduje określone karty, a zwykle fotograf, w tym kiedyś ja, kupuje jak najtaniej. Przy Fujifilm GFX tak się jednak nie da, ponieważ korpus wymaga kart SD ze standardem zapisu V90 i takich właśnie używam. Zapewnia to płynną pracę bez zawieszeń i zwolnień, szczególnie przy użyciu trybu seryjnego, który dość często mi się przydaje i jest rzeczywiście funkcjonalny. Bufor w Fujifilm GFX 100S to około 13-14 zdjęć RAW w serii, a zapis ich wszystkich trwa około 15 sekund.




Średni format określa się często mianem aparatów wolnych, przeznaczonych do pracy w studio. Czy to prawda?

Sam wielokrotnie spotykałem się z opiniami, że średni format to ciężki "klocek", powolny w działaniu i sprawdzi się jedynie podczas pracy studyjnej. Fujifilm GFX skutecznie jednak ten schemat przełamuje, przede wszystkim z racji na miniaturyzację ich bezlusterkowców, przez co są niewiele większe i ważą niewiele więcej od profesjonalnych aparatów z pełną klatką. Ergonomia jest też bardzo zbliżona i już po pewnym czasie nie odczuwałem gabarytów GFX jako czegoś, co miałoby mnie ograniczać przy realizacji zleceń. Co do samego zarzutu powolności średniego formatu — Fujifilm GFX100S uruchamia się szybko. W moim odczuciu tak samo szybko jak pełna klatka czy nawet aparaty z matrycą APS-C i chociaż można porównywać tabelki z czasami krótszymi o dziesiąte części sekundy, to nie ma to większego sensu, ponieważ GFX100S o tym nie wie i zawsze zdąża. Szybkie uruchamianie przydaje się także, kiedy chcę zaoszczędzić trochę energii akumulatora. Sama bateria wystarcza na około 600 zdjęć, co jest wynikiem lepszym, niż podaje producent.



A autofocus?

To jest kolejny mit, który powtarzany utarł się dość mocno w opinii o średnioformatowych aparatach. Autofokus w GFX100S jest zaskakująco dobry, celny i skuteczny. Po części wynika to z punktów detekcji fazy, których brakowało w GFX50, a i samo śledzenie obiektu w tym wykrywanie oka daje radę nawet w gorszych warunkach oświetleniowych. Brak idealnego światła to częsty element fotografii ślubnej i tutaj GFX radzi sobie zaskakująco dobrze. Zawsze też istnieje technika „dobiegaczki”, a i sama rozdzielczość 102 megapikseli pozwala na swobodne kadrowanie bez specjalnej utraty jakości, kiedy w ferworze walki nie udało mi się uzyskać idealnego kadru. Poza tym joystick do wybierania punktów ostrości działa świetnie i bardzo przypadł mi do gustu.



Czego GFX wymaga od fotografa ślubnego?

Tak jak wspominałem na początku – przede wszystkim przyzwyczajenia się. Fotografia średnioformatowa rządzi się trochę innymi prawami i trzeba mieć to na uwadze.  Należy się przyzwyczaić, dobrze poznać aparat, nabrać wprawy, znaleźć własne sposoby na pracę z nim — GFX to nie jest łatwy, szybki „pstrykacz”. Nawet naciśnięcie migawki dla zdjęcia w ruchu wymaga innego pomysłu. Po opanowaniu tego, bez problemu można robić zdjęcia na wprost poruszającego się obiektu, nawet z takim obiektywem jak Fujinon GF 110 mm przy f/2.0, z którego dość często korzystam.




Co jest najważniejsze w pracy Fujifilm GFX?

Przede wszystkim świadoma praca z urządzeniem, realizacja zadowolenia artystycznego i poskromienie masy nowych możliwości, które otwiera przed nami wejście w średni format. GFX100S to rewelacyjne narzędzie, które jednocześnie nie odstrasza ceną – jest ona porównywalna z flagowymi modelami aparatów pełnoklatkowych, a nowo pokazany GFX 50S II to jest praktycznie ta sama cena. Co jednak dostajemy w zamian? Na to pytanie jednak nie ma prostej odpowiedzi, bo fotografowie oczekują różnych rzeczy od sprzętu. Dla mnie jest to rewelacyjna jakość, znacznie lepsza od pełnej klatki.



Czy warto rozważyć zmianę na średni format?

Wiele razy czytałem i słyszałem opinie, że średnim formatem nie da się tym robić ślubu. Jednak ponad jeden sezon i kilkadziesiąt zrobionych przeze mnie zleceń pokazało co innego. Kolejnym pytaniem rodzącym się przy zmianie systemu jest „czy to się opłaca”? Jeśli już patrzymy tymi kategoriami, oczywiście, że się opłaca. Chociaż ja zawsze bardziej patrzyłem przez pryzmat artyzmu niż chłodnej kalkulacji cenowej. Różnica w kwocie dla mnie jest mniej istotna niż zadowolenie z tego co robię i wrażenia artystyczne. Dla mnie odpowiedź jest o tyle jasna, że fotografuję przede wszystkim dlatego, że kocham to robić, a miłość nie ma swojej ceny. 


Bardzo dziękuję za rozmowę. Galerię zdjęć Pana Daniela można znaleźć poniżej:



















































zdjęcia: Daniel Howorus, Chwile.eu

Autoryzowany sklep fotograficzny Fujifilm e-oko.pl