Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
Blog navigation

Najnowsze wpisy

Sony A7SIII - APARAT CYFROWY, CZY JUŻ KAMERA FILMOWA?

263 Zobacz 5 Liked

5 lat - dokładnie tyle czekaliśmy na premierę następcy Sony A7SII, który przez większość tego czasu uważany był, przez społeczność twórców, za jeden z najlepszych filmujących aparatów na rynku. Wreszcie jednak Sony A7SIII trafił na rynek - to dobry moment by sprawdzić, czy jest on godnym spadkobiercą legendy, która obrosła wokół jego poprzednika.

Firma Sony już jakiś czas temu postawiła na bardzo wyraźne rozgraniczenie poszczególnych modeli tworzących linię A7. Znajdziemy tu więc modele oznaczone literką R, jak na przykład ostatni Sony A7RIV - korpusy cyfrowe wyposażone w ogromne, pod względem liczby megapikseli matryce, dedykowane zastosowaniom studyjnym. Jest również linia, która nie została oznaczona żadną literą, a której ostatnim przedstawicielem jest model A7III (znany też jako ILCE-7M3) - to seria aparatów, które mieszają w sobie średnie wartości wszelkich parametrów, którymi opisać można współczesny aparat cyfrowy, nastawione na bycie jak najbardziej uniwersalnym narzędziem. W końcu mamy też serię oznaczoną literką S i właśnie z niej pochodzi najmłodsze dziecko Sony, czyli model A7SIII, na innych rynkach znany również jako ILCE-7SM3. Linia S ma w zasadzie dwa główne założenia - po pierwsze, dostarczyć możliwe jak najlepszych parametrów szumowych dla obrazów wykonywanych przy ekstremalnie wysokich czułościach ISO, po drugie zaś, zaproponować filmowcom jak najbardziej kompleksowe rozwiązanie służące wykonywaniu ich pracy. Czy udało się to tym razem? Sprawdźmy.

sklep fotograficzny""

Budowa i parametry techniczne aparatu fotograficznego Sony A7SIII.

Konstrukcja nowej "eski" zdecydowanie przywodzi na myśl wszystkie poprzednie korpusy serii A7, jednak zaznaczyć trzeba, że każdy kolejny model z tej linii ma tendencję do drobnego przybierania na gabarytach, względem swojego poprzednika. Tak jest również tym razem i A7SIII jest faktycznie nieco masywniejszą niż A7SII konstrukcją, aczkolwiek jej waga spadła w stosunku do poprzednika o 13 gramów by wynieść 614 gramów już z zainstalowanym akumulatorem. Najbardziej rzucającą się w oczy zmianą, która ma oczywisty wpływ na ergonomię użytkowania nowego body, jest pogłębiony grip, jednak zmian jest zdecydowanie więcej. Zaczynając od górnej ścianki urządzenia, warto zwrócić uwagę, iż jeden z przycisków funkcyjnych umieszczonych poniżej spustu został zamieniony na przycisk służący do rozpoczynania i kończenia nagrywania filmu. To świetna pod względem ergonomii zmiana, gdyż w poprzednim modelu przycisk ten umieszczony był w dość niecodziennym miejscu, praktycznie na bocznej ściance korpusu, co od zawsze było powodem narzekań użytkowników. Kolejna duża zmiana, prawdopodobnie również podyktowana wsłuchaniem się przez firmę Sony w głosy społeczności, to fakt umieszczenia fizycznej blokady na powierzchni koła odpowiedzialnego za korekcję ekspozycji - w wielu poprzednich korpusach marki Sony użytkownicy narzekali, że znajduje się ono w takim miejscu, że łatwo je niechcący przekręcić. W A7SIII permanentnie rozwiązano ten problem, wyposażając wspomniane koło w praktyczną blokadę. Również jedno z dwóch pokręteł funkcyjnych, to obsługiwane kciukiem, zostało przeniesione z niszy w tylnej ściance aparatu w całości na górną ściankę. Prawą ściankę aparatu, czyli tę za którą trzymamy go w trakcie wykonywania zdjęć, zajmują dwa gniazda na karty pamięci, obsługujące dwa rodzaje kat pamięci - w standardzie SD i w standardzie CFexpress typu A. Lewa ścianka to z kolei miejsce, w którym znajdziemy 4 plastikowe klapki chroniące złącza aparatu i tak mamy tu do dyspozycji gniazdo Multi Terminal typu micro USB i gniazdo USB-C służące do komunikacji aparatu z komputerem, ale również do ładowania akumulatora umieszczonego w aparacie. Jest również gniazdo słuchawkowe i gniazdo dla zewnętrznego mikrofonu, przy czym warto nadmienić, że to ostatnie schowano pod osobną, bardzo małą klapką, umieszczoną praktycznie w samym szczycie ścianki, dzięki czemu wystający z niego wtyk mikrofonu nie koliduje z zainstalowanym na zawiasie ekranem. W końcu pod osobną, sporą klapką znajdziemy pełnowymiarowe (!) gniazdo HDMI, które zostało wyposażone w tak duży zapas miejsca dookoła, że bez problemu można do niego podłączyć nawet masywną wtyczkę kabla HDMI. Tylna ścianka została bardzo solidnie przeprojektowania w stosunku do poprzednika - pojawiły się osobne przyciski AF-ON i AEL i zniknęła dźwignia służąca do przełączania się między trybami automatycznego i manualnego ustawiania ostrości, a jej miejsce zajął również wyczekiwany przez użytkowników dżojstik służący do wyboru wyboru aktywnego pola AF, oraz sterowania aparatem.



Sięgając do specyfikacji technicznej, pierwszy co rzuci nam się w oczy jest matryca BSI-CMOS o rozdzielczości tylko 12 megapikseli. Chociaż wydawać by się mogło, że w 2020 roku wypuszczanie na rynek aparatu z matrycą o tak niskiej rozdzielczości, jest czystym szaleństwem, to warto mieć na uwadze, że tak niskie zagęszczenie pikseli na powierzchni pełnoklatkowego czujnika wykonanego w technologii BSI ma ogromne znaczenie dla parametrów szumowych obrazu. W ten sposób nowym Sony A7SIII wykonamy zdjęcia korzystając z czułości w zakresie od 80 do 102400 ISO, z możliwością rozszerzenia od 40 do 409600 ISO. Matryca aparatu wspomagana jest nowym procesorem obrazowym BIONZ XR, którego wydajność firma Sony deklaruje jako 8-krotnie wyższą, niż w poprzednim modelu. Na pokładzie znajdziemy również 5-osiowy system stabilizacji obrazu, którego działanie wesprzeć może również stabilizacja cyfrowa. Sony A7SIII może wykonywać zdjęcia seryjne z prędkością do 10 kl/s, a ogromny bufor pomieści ich aż 1000 w jednej serii. Idąc dalej nie sposób przeoczyć wizjera elektronicznego - to zupełnie bezkonkurencyjny układ o rozdzielczości niewiele niższej, niż rozdzielczość matrycy, mamy tutaj bowiem 9,44 milionów pikseli i powiększenie 0,9x. Ekran LCD zabudowany w korpusie to już bardziej standardowa konstrukcja oferująca przekątną o długości 3 cali, oraz 1,44 miliona pikseli. Warto jednak zaznaczyć, że najprawdopodobniej wychodząc naprzeciw potrzebom vlogerów, ekran ten zamocowany jest na zawiasie, który pozwala odwrócić go do pozycji selfie, poza tym otrzymał również wsparcie funkcji dotykowych nie tylko podczas wyboru pól ostrości w trakcie fotografowania, ale również przy obsłudze i poruszaniu się po menu aparatu. Jeśli zaś idzie o funkcje związane z filmowaniem, to zdecydowanie jest na czym zawiesić oko. Sony A7SIII pozwala na rejestrowanie materiału filmowego wykorzystując kodeki H.264, H.265 oraz All-I / Long GOP, a obsługiwane przez niego rozdzielczości to FullHD z maksymalnym klatkażem 240 kl/s, oraz 4K przy 120 kl/s. W obu rozdzielczościach możemy zapisać bezpośrednio na kartę pamięci 10-bitowy materiał, z próbkowaniem kanału chrominancji 4:2:2, a to wszystko bez programowego ograniczenia długości trwania pojedynczego klipu wideo. Korzystając zaś z zewnętrznego rekordera jesteśmy w stanie, za pośrednictwem pełnowymiarowego złącza HDMI, wypuścić z aparatu nawet 16-bitowy (!) materiał RAW 4K w 60 kl/s.



Jak w praktyce wypada aparat fotograficzny Sony A7SIII?

Pierwsze spotkanie z aparatem, o ile tylko kiedykolwiek wcześniej używaliśmy innego korpusu z linii Alpha, nie nastręcza trudności. W czasie testu używałem nowej "A siódemki" razem z obiektywem Sony FE 2.8/24-70 GM, który zdecydowanie należy do najwyższej ligi optyki japońskiego producenta. Ten zestaw nie należy na pewno do najmniejszych i najlżejszych, natomiast jego ergonomia użytkowania stoi na bardzo wysokim poziomie. Zestaw pewnie i dobrze leży w dłoni, a wszystkie kluczowe manipulatory automatycznie układają się pod palcami. Nowy wizjer elektroniczny naprawdę oszałamia - jest ogromny, jasny i potwornie szczegółowy, a pokazywany przez niego obraz bardzo szybko się odświeża nie powodując efektu smużenia. Warto dodać również, że producent przewidział dla niego specjalny tryb wyświetlania, dedykowany osobom noszącym okulary, czyli takim jak ja. W tym trybie obraz widziany w wizjerze odrobinę zmniejsza się w stosunku do trybu standardowego, by skompensować większą odległość muszli ocznej od oka, spowodowaną umieszczeniem pomiędzy nimi soczewki okularów. Pomimo zmniejszenia nadal widziany w wizjerze obraz jest wyraźny, szczegółowy i czytelny, a przy tym łatwiejszy do objęcia okiem uzbrojonym w okulary. To naprawdę świetny pomysł! Gdy zaś zaczynamy fotografować okazuje się, że układ autofocusa zabudowany w korpusie to najwyższa liga. Niezależnie od tego, czy fotografujemy w trybie AF-S czy AF-C używając pojedynczego pola, strefy, czy automatycznego wykrywania twarzy lub oka układ AF działa nieprawdopodobnie wręcz sprawnie i precyzyjnie. Ostrość jest ustawiona w ciągu praktycznie niemierzalnego, drobnego ułamka sekundy z niezwykłą dokładnością. W przypadku korzystania ze śledzenia ostrości, ta przylepia się doskonale do zadanego punktu, bez najmniejszego problemu utrzymując się nawet w bardzo niesprzyjających i ciemnych warunkach. 425 punktów odpowiadających za detekcję kontrastu i 759 punktów odpowiedzialnych za detekcję fazy, rozmieszczone w całym obszarze kadru działają doskonale i chociaż na pewno precyzyjne ustawienie ostrości przy 12 megapikselowej matrycy jest łatwiejsze niż przy matrycy wyposażonej na przykład w 60 milionów pikseli, jak w przypadku Sony A7RIV, to i tak wynik wzbudza zachwyt i absolutnie nie można się na tym polu do niczego przyczepić. Również wbudowany w korpus układ stabilizacji matrycy sprawdza się doskonale i wykonanie nieporuszonego zdjęcia przy czasie 1/8 sekundy korzystając z ogniskowej 70mm nie jest naprawdę niczym trudnym, dzięki czemu nie musimy korzystać z przesadnie wysokich czułości matrycy. Tylko że z drugiej strony, śmiało możemy to robić, bo okazuje się, iż ze względu na niewielką rozdzielczość przetwornika, generowany przez niego szum jest, no cóż, znikomy. 12800 ISO to wartość, z której jak najbardziej można śmiało korzystać, zwłaszcza w zastosowaniach reporterskich, dopiero powyżej tej wartości obraz zaczyna wyraźnie tracić na szczegółowości, jednak jego kontrastowość i nasycenie jeszcze długo pozostają na wysokim poziomie. Automatyczny balans bieli również sprawuje się wyśmienicie, potrafiąc znaleźć rozsądny punkt bieli nawet nawet w bardzo kiepskich warunkach, przy wymieszanych barwach i małej ilości światła.



https://e-oko.pl/zdjecia/4cz1_1.jpg


KLIKNIJ W ZDJĘCIA ABY ZOBACZYĆ W PEŁNEJ ROZDZIELCZOŚCI.


Sony A7SIII i możliwości filmowe.


W czasie tygodnia, który spędziłem z Sony A7SIII wykonałem dwa krótkie projekty filmowe - teledysk zespołu muzycznego, w którym osobiście mam przyjemność grać, oraz krótkie wideo z zaprzyjaźnioną modelką, w stylu fashion/glamour. Do obu posłużył mi wspominany wyżej obiektyw Sony FE 2.8/24-70 GM, oba też zostały wykonane w dość niesprzyjających warunkach oświetleniowych. W końcu w obu realizacjach korzystałem z rozdzielczości 4K w 50 kl/s z próbkowaniem 4:2:2 i zapisywałem materiał z krzywą tonalną S-log3, a wykorzystana czułość oscylowała w okolicach 10000-15000 ISO. Po zrealizowaniu tych dwóch projektów nasuwa mi się tak naprawdę tylko jedna myśl - jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kręcić materiału filmowego tak bezproblemowym, sprawnie działającym i wręcz "myślącym za mnie" sprzętem. Autofocus podczas filmowania działa wyśmienicie, praktycznie pozwalając zapomnieć o potrzebie ręcznego prowadzenia ostrości, nie przejawiając przy tym najmniejszych tendencji do szukania ostrości, czy "pompowania" - po prostu ustawia ostrość tam, gdzie mu wskażemy i uparcie się jej trzyma. Automatyka ekspozycji w trybie filmowym również działa niezwykle miękko, nie powodując jakichkolwiek nieprzyjemności, związanych ze skokami jasności obrazu. Wbudowana stabilizacja też sprawdza się świetnie - w podstawowym, mechanicznym trybie pracy miękko równoważy drgnięcia rąk, sprawiając że obraz staje się bardzo przyjemny w odbiorze. W trybie, który Sony nazwało "aktywnym" pojawia się natomiast minimalny crop obrazu, ale cyfrowa stabilizacja, którą w zamian dostajemy przy uważnym prowadzeniu aparatu, przywodzi na myśl pracę z gimbalem. Jeśli zaś chodzi o postprodukcję wyjściowego materiału, to dzięki zapisowi z próbkowaniem 4:2:2 i skorzystaniu z krzywej S-Log3 nad obrazem można pracować niemal tak, jak nad zdjęciami w formacie RAW, a mimo wykorzystania wysokiej czułości, ewentualne szumy raczej dodają obrazowi plastyki, niż degradują jego jakość. Jednym słowem - przygotowanie i obróbka obrazu filmowego przy pomocy Sony A7SIII to czysta przyjemność!


Po lewej: bez stabilizacji, po prawej: włączona stabilizacja SteadyShot 

Podsumowanie.

Powiedzieć, że nowa Alpha jest godnym następcą modelu A7SII, to jak nie powiedzieć nic. Oczywiście należy pamiętać, że nie jest to korpus w stu procentach uniwersalny - trudno wszak wymagać od niego, by dysponując matrycą o rozdzielczości 12 megapikseli sprawdził się podczas sesji zdjęciowych, dedykowanych do wydruku w wielkich formatach, jednak to do czego został zaprojektowany wykonuje naprawdę świetnie. Praca na wysokich czułościach, szybkość i precyzja działania układu AF podczas fotografowania i filmowania, w końcu sama wygoda filmowania oraz jakość obrazu filmowego, to zdecydowanie pola, na których Sony A7SIII sprawdza się doskonale. Trudno oczekiwać więcej po aparacie tej klasy, a choć jego cena, która w tej chwili w sklepie fotograficznym e-oko.pl wynosi 19 499zł, nie należy do najniższych, to jednak jest w pełni uzasadniona. Sony A7S III to kawał świetnego, doskonale zaprojektowanego i wykonanego sprzętu, który na pewno będzie doskonałym kompanem dla osób, które wiedzą dokładnie na jakich funkcjach aparatu fotograficznego zależy im w szczególności.



Tekst oraz materiał video: Adam Niedbała

Autoryzowany sklep fotograficzny Sony e-oko.pl

Tag: A7s
Opublikowany w: Testy sprzętu foto