Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”).
Blog navigation

Najnowsze wpisy

HASSELBLAD 907X - NAJMNIEJSZY NA ŚWIECIE APRAT ŚREDNIOFORMATOWY.

308 Zobacz 2 Liked

     Szwedzka firma Hasselblad istnieje na rynku od przeszło 100 lat i w tym czasie zdążyła trwale zapisać się w historii światowej fotografii. Z biegiem lat kwadratowy kadr w formacie 6x6 cm stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli swoich czasów. Aparatami marki Hasselblad fotografowały największe ikony fotografii modowej XX w. - Richard Avedon, Helmut Newton, Albert Watson i wielu innych. Aparaty Hasselblad odegrały też ogromną rolę w podboju kosmosu - program kosmiczny Apollo, którego celem było wylądowanie na Księżycu został zdokumentowany właśnie przy pomocy aparatów fotograficznych tej marki, a w czasie trwania misji Apollo 11 specjalnie przekonstruowany model 500EL został pierwszym aparatem fotograficznym, który znalazł się na powierzchni księżyca. Dziś Hasselblad kontynuuje swoje tradycje konstruowania średnioformatowych aparatów fotograficznych, przenosząc ją na nowoczesny, cyfrowy grunt. Na jego koncie znalazły się między innymi takie konstrukcje, jak model H6D, czyli średnioformatowy aparat cyfrowy wyposażony w największą matrycę (53.4 x 40.0 mm) spośród wszystkich seryjnie produkowanych, czy kompaktowy, średnioformatowy bezlusterkowiec X1D.






Hasselblad 907x - średnioformatowy aparat cyfrowy

    Hasselblad 907x wygląda jak magazynek na materiał światłoczuły, pochodzący wprost z klasycznego modelu Hasselblada serii V, tyle że z bezpośrednio przypiętym obiektywem. Wersja, którą otrzymałem do testu jest specjalną, limitowaną edycją, mającą upamiętnić 50. rocznicę lądowania na księżycu. W tej wersji cały korpus pokryty jest czernią - zarówno elementy skórzane, które tak jak w klasycznym pierwowzorze pokrywają cały korpus, jak i okucia, które w klasycznej wersji są srebrne. To również jeden z najbardziej minimalistycznych aparatów, z jakimi się spotkałem. Aluminiowy korpus waży 740 gramów i wyposażony został w bardzo niewielką ilość manipulatorów. Na przedniej ściance, pod obiektywem, znajdziemy spust migawki, okolony pokrętłem funkcyjnym - jest to jasne nawiązanie do miejsca umieszczenia spustu w klasycznych konstrukcjach Hasselbladów z serii V. Po drugiej stronie obiektywu znajdziemy przycisk służący do zwalniania blokady obiektywu w bagnecie. Na rogu bocznej ścianki, w pobliżu spustu umiejscowiono niewielki przycisk funkcyjny opisywany jako "shift", którego zadaniem jest zmiana zastosowania pokrętła funkcyjnego wokół spustu. Na jednej z bocznych ścianek urządzenia, znajdziemy szeroką klapkę, pod którą ukryto dwa sloty na karty pamięci w standardzie SD, oraz miejsce na akumulator, na drugiej zaś ściance tylko małą klapkę, która odsłania się automatycznie przy wkładaniu do niej wtyczki i która skrywa gniazdo USB typu C. W tej specjalnej, upamiętniającej lądowanie na księżycu edycji ponad portem USB znajdziemy jeszcze niewielką tabliczkę z napisem "On the moon since 1969". Właśnie ta tabliczka, czerń okuć i specjalny ekran, który wita użytkownika podczas włączania aparatu, to elementy, które odróżniają edycję specjalną od standardowej wersji 907x. Na tylnej ściance znajdziemy z kolei dotykowy ekran o przekątnej 3.2", umieszczony na zawiasie pozwalającym odchylić go o 45, lub 90 stopni w górę, oraz 5 przycisków umieszczonych pod nim. I to w zasadzie koniec elementów sterujących, które znajdziemy na pokładzie Hasselblada 907x, chociaż po dokładniejszym przyjrzeniu się korpusowi znajdziemy jeszcze w dolnej ściance aparatu szeroką, gumową klapkę która kryje komplet gniazd połączeniowych - 3 gniazda służące do synchronizacji błysku i podłączenia zewnętrznych wyzwalaczy, oraz wejście mikrofonowe i wyjście słuchawkowe. Na dolnej ściance aparatu umiejscowiono oczywiście również gwint dla statywu, oraz kilka elektrycznych styków, które pozwalają na podłączenie zewnętrznych akcesoriów, takich jak na przykład specjalny grip, który zmienia sposób trzymania i obsługi aparatu, na bliższy lustrzankom.





Jak fotografuje się nowoczesnym klasykiem?

     Warto na samym początku zdać sobie sprawę z faktu, że praca Hasselbladem 907x przez jego konstrukcję i upodobnienie do klasycznych aparatów średnioformatowych, daleka jest od pracy wieloma współczesnymi lustrzankami, czy bezlusterkowcami, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Już sam sposób trzymania aparatu jest inny - przez większość czasu będziemy go trzymać oburącz, od spodu, podpierając go na dłoniach, zdecydowanie poniżej linii wzroku. Wynika to z faktu, że w przeciwieństwie do aparatów małoobrazkowych, w których podczas kadrowania przykładamy je do oka, w klasycznych aparatach średnioformatowych korzystaliśmy w tym celu z otwieranego kominka, umiejscowionego na górnej ściance aparatu, który pokazywał bezpośrednio rzutowany na matówkę obraz, będąc jednocześnie swoistą osłoną przed światłem zewnętrznym, które skutecznie uniemożliwiało zobaczenie czegokolwiek na owej matówce. W 907x co prawda nie mamy kominka, ale ponieważ wizjer dostępny jest jako akcesorium dodatkowe, w podstawowej wersji aparatu pracujemy podobnie jak starym średnim formatem - w większości przypadków będziemy unosić odchylany ekran, patrząc na niego z góry i trzymać korpus gdzieś na wysokości klatki piersiowej, ponieważ operowanie nim na wysokości twarzy, przy klasycznie umiejscowionym spuście, byłoby po prostu nienaturalne. Po części jest to też powód, dla którego stare zdjęcia z aparatów średnioformatowych wyglądają trochę inaczej niż współczesne z lustrzanek czy bezlusterkowców - zmiana perspektywy o te 40 cm w dół zmienia odbiór rejestrowanego w ten sposób obrazu.


     Kiedy już znajdziemy dla 907x odpowiedni chwyt wypadałoby zacząć nim fotografować. Samo włączenie aparatu trwa jakieś 2-3 sekundy, ale to chyba jedyne większe opóźnienie w pracy tym korpusem. Gdy aparat już się włączy okazuje się całkiem sprawnie działającym urządzeniem, które praktycznie w całości możemy obsłużyć z poziomu dotykowego ekranu. Powiedziałbym nawet, że poruszanie się po jego menu przypomina trochę bardziej obsługę telefonu komórkowego, niż typowego aparatu fotograficznego. Podział na kategorie menu został bowiem przygotowany w oparciu o proste grafiki, obrazujące poszczególne funkcje aparatu, a pomiędzy kolejnymi ekranami możemy przełączać się przesuwając cały ekran w bok. To ciekawe z punktu widzenia ergonomii i co zaskakujące, gdy tylko poświęcimy krótką chwilę na opanowanie poszczególnych elementów menu, dość szybko łapiemy się na tym, że bardzo sprawnie i intuicyjnie zaczynamy poruszać się po funkcjach aparatu.

     Druga duża różnica, w stosunku do powszechnie używanych konstrukcji to fakt, że w korpusie Hasselblada 907x nie znajdziemy migawki. Nie znaczy to, że nie ma jej tam wcale - po prostu, wzorem innych konstrukcji średnioformatowych, została umiejscowiona w systemowych obiektywach. Do tego nie jest to migawka szczelinowa, tylko centralna, co skutkuje tym, że czas synchronizacji błysku może wynosić nawet 1/2000s.

     Sam proces fotografowania nie odstaje specjalnie innych współczesnych konstrukcji. Po podłączeniu kompatybilnego obiektywu oznaczonego literami XCD, czyli systemu optyki zaprojektowanego do współpracy z aparatami bezlusterkowymi Hasselblada, zostaje nam wybrać tryb fotografowania. Oczywiście jeśli chodzi o ustawienie ekspozycji, wybierać możemy spośród trybów półautomatycznych (preselekcji) i trybu w pełni manualnego. Czułość ISO z jaką możemy fotografować mieści się w zakresie 100-25600 ISO, a zdjęcia możemy wykonywać z maksymalną prędkością 2.7 kl/s. Jeśli chodzi o autofocus zabudowany w 907x to jest to dość prosty układ, który działa tylko w trybie pojedynczym, nie oferując trybu ciągłego, czy śledzenia twarzy, niemniej warto zaznaczyć, że zdecydowanie nie jest to sprzęt dedykowany zastosowaniom w reportażu sportowym i mimo, iż ustawianie ostrości trwa dłuższą niż we współczesnych aparatach małoobrazkowych chwilę, to ustawiana jest celnie i pewnie, nie powodując problemów w pracy z bardziej statycznymi fotografiami - krajobraz, architektura, statyczny portret - to tematy w których układ AF Hasselblada 907x sprawdza się wystarczająco sprawnie.



Hasselblad 907x - jakość obrazu.

     Na polu jakości obrazu nie ma absolutnie żadnych kompromisów. Średnioformatowa matryca o rozmiarze 43.8 x 32.9 mm i rozdzielczości 50 megapikseli generuje absolutnie zachwycający i bogaty w szczegóły, detale i gładkie przejścia tonalne obraz. Pliki RAW, oznaczone przez Hasselblada .3fr mogą zostać zapisane z maksymalnie 16-bitową głebią, a zakres dynamiczny obrazu sięga 14 EV. W połączeniu z wysokiej klasy optyką stworzoną do bezlusterkowców Hasselblada, efekty fotograficzne są naprawdę świetne i ciężko znaleźć jakiekolwiek uchybienia w jakości reprodukowanego obrazu. Co ciekawe, zupełnie inaczej niż w przypadku starszych systemów do średnioformatowej fotografii cyfrowej, mamy tutaj do czynienia z dość wysokim zakresem użytecznych czułości ISO - zdjęcia wykonane z czułością 3200 ISO nadal wyglądają dobrze, a pojawiający się na nich szum jest dość jednorodny i przyjemny w odbiorze, co sprawia, że 907x jest średnim formatem, który śmiało możemy zabrać poza sterylne warunki studia fotograficznego i którym bez problemu możemy wykonać zdjęcia nawet w gorszych warunkach oświetleniowych. Co ciekawe, Hasselblad 907x pozwala też na nagranie wideo w maksymalnej rozdzielczości 2.7K przy 30 kl/s i może nie jest to idealny sprzęt do filmowania, ale trzeba przyznać, że materiał filmowy nagrany przy pomocy średnioformatowej matrycy wygląda niezwykle plastycznie.









Cyfrowy średnioformatowy aparat modułowy.

     W Hasselbladzie 907x, podobnie jak zresztą w praktycznie każdym średnioformatowym aparacie fotograficznym, zachodzi pewne zjawisko "modułowości". W czasach klasycznej fotografii, tradycyjne modele Hasselbladów z serii V były powiem skonstruowane właśnie w sposób, który umożliwiał wymianę poszczególnych elementów aparatu - do podstawowego korpusu należało oprócz obiektywu, osobno podłączyć co najmniej magazynek na materiał światłoczuły i element wspomagający podgląd kadru - kominek, lub pryzmat. Oprócz tego można było podłączyć również sporo innych akcesoriów, jak na przykład winder, automatyzujący naciąg lustra, migawki i przesuw filmu w kasetce. Tę "modułowość"znajdziemy również w tym przypadku. Hasselblad 907x to tak naprawdę dwa osobne elementy, z czego samo oznaczenie odnosi się tak naprawdę tylko do jednej części tego aparatu - stosunkowo cienkiego modułu, który pozwala na podłączenie obiektywu z serii X do cyfrowej ścianki, stanowiącej drugą część zestawu. Dopóki używamy ich razem, wraz z obiektywami oznaczonymi literami XCD, sprawa jest prosta - operujemy dość typowym średnioformatowym cyfrowym bezlusterkowcem. Jednak Firma Hasselblad przygotowała wszystko w ten sposób, że bez najmniejszego problemu, przy pomocy jednego przełącznika, jesteśmy w każdej chwili w stanie rozłączyć dwie części tego aparatu i zostać z "gołą" cyfrową ścianką CFV II 50 C, która jest tak naprawdę sercem tego układu, zawierając w sobie matrycę, ekran i całą elektronikę aparatu.



     Cyfrowa ścianka CFV II 50 C jest elementem zestawu, który możemy wykorzystać nie tylko w komplecie z 907x, ale możemy użyć jej także w miejscu magazynku na materiał światłoczuły większości klasycznych Hasselbladów. Nie wymaga to absolutnie żadnych przeróbek, wszystko zaprojektowane jest tak, by nowoczesna ścianka cyfrowa pasowała do kilkudziesięcioletnich, analogowych korpusów bez problemu. Istnieje nawet możliwość wybrania w jej menu konkretnego modelu klasycznego korpusu, z którym chcemy jej użyć. Oczywiście podłączając CFV II 50 C do analogowego korpusu tracimy automatykę naświetlania, autofocus i możliwość podglądu na żywo na ekranie - wszystkich ustawień musimy dokonać manualnie kadrując i ustawiając ostrość na matówce wbudowanej w korpus. Chociaż oczywiście matryca zabudowana w cyfrowej ściance ma mniejsze wymiary fizyczne, niż klatka filmu zwojowego, to Hasselblad pomyślał o tym i dodał do zestawu specjalną maskę, którą możemy zainstalować na matówce dla wygody i dokładności kadrowania.

    Jednak podłączając CFV II 50 C do jakiegokolwiek analogowego korpusu zyskujemy dwie rzeczy. Po pierwsze - dostęp do ogromnej biblioteki fantastycznych obiektywów dedykowanych klasycznym systemom fotografii średnioformatowej. Po drugie zaś, ponadczasowy feeling pracy analogowym aparatem średnioformatowym, który niczym, poza technologią zapisu, nie różni się od sposobu, w jaki fotografowano kilkadziesiąt lat temu. Na pewno wiele osób stwierdzi, że to niepotrzebne utrudnianie sobie pracy i skoro technologia pozwala na to, by aparat robił wszystko za nas, to czemu z tego nie skorzystać, ale osobiście myślę, że jest coś ciekawego w pracy w ten sposób. Gdy trzymamy w rękach duży i relatywnie ciężki korpus analogowego Hasselblada, w którym przed zrobieniem zdjęcia należy precyzyjnie ustawić parametry ekspozycji, wybierając czas naświetlania na pierścieniu umieszczonym na obiektywie, naciągnąć lustro wraz z migawką przy pomocy pokrętła umieszczonego na bocznej ściance aparatu i ustawić manualnie ostrość patrząc w lupę umieszczoną w kominku, mamy o wiele więcej czasu na zastanowienie się nad kadrem, niż w przypadku wykonywania serii zdjęć współczesnym aparatem małoobrazkowym. I chyba właśnie w tym tkwi magia pracy średnim formatem.



Dla kogo jest Hasselblad 907x?

     Cyfrowy aparat średnioformatowy, który swoją konstrukcję i filozofię pracy tak mocno opiera o klasyczne aparaty średnioformatowe, na pewno nie jest czymś, co można polecić osobom potrzebującym wyjątkowo szybkiego aparatu do zastosowań reporterskich, chociaż na pewno znajdą się tacy, którzy nawet w skrajnych warunkach wykonają nim świetne fotografie. Bez dłuższego zastanowienia można go jednak polecić tym, którzy mogą pozwolić sobie na wolniejszą pracę - fotografom krajobrazu, architektury, czy portrecistom. Oni otrzymają świetne narzędzie dające im naprawdę bezkompromisową jakość obrazu.

    Hasselblad 907x jest swego rodzaju pomnikiem wielu lat, w których klasyczne, średnioformatowe aparaty fotograficzne wykonały masę ikonicznych zdjęć w różnych dziedzinach fotografii. Równocześnie jest też urządzeniem, które wiele z tych "starych" aparatów pozwoli uwspółcześnić, dając im kolejną możliwość do pracy. Myślę, że miłośnicy analogowej fotografii, przyzwyczajeni i nauczeni spokojnej i niespiesznej pracy z dawnymi średnioformatowymi konstrukcjami również doskonale odnajdą się pracując zarówno 907x w formie bezlusterkowca, jak również CFV II 50 C jako przystawką cyfrową do ich ulubionego, klasycznego korpusu.


Tekst Adam Niedbała

Autoryzowany Sklep Fotograficzny Hasselblad e-oko.pl

Opublikowany w: Testy sprzętu foto